Dlaczego dla tej samej grupy osób kradzież w sklepie jest naganna, ale pobranie nielegalnego pliku już nie? Podwójna moralność, a może brak wiedzy? Piractwo internetowe to koszmar całego segmentu gospodarki związanej z kreacją. W podobnym stopniu uderza w rynek filmowy, muzyczny i książkowy. Według najnowszych badań, piractwo i podrabiane towary powodują utratę 790 tyś miejsc pracy rocznie i straty rzędu 83 mld euro, w całej UE. W Polsce, to straty rzędu 1,2 mld euro i 29 300 miejsc pracy rocznie*. Poniżej 3 podstawowe przyczyny piractwa, w ocenie naszego zespołu.

Kolekcjonertstwo

Dokładna analiza najbardziej popularnych stron z nielegalnymi plikami, daje zaskakujące wyniki. Okazuje się, że największe katalogi nielegalnych plików udostępnia stosunkowo niewielka grupa użytkowników. Udostępnianie plików to sposób na zdobywanie popularności. „Najlepsi” chwalą się swoimi statystkami, ilością pobrań i udostępnień. Nie przejmując się tym, że taki materiał mógłby być wykorzystany przeciwko nim w postępowaniach karnych i cywilnych.

Brak wiedzy

Co ciekawe, wielu użytkowników nie potrafi właściwie ocenić swojego działania pod kątem praw autorskich. Użytkownicy albo nie rozumieją czym są prawa autorskie, albo nie wiedzą, że źródło, z którego korzystają jest źródłem nielegalnym. W 2016 roku, Obserwatorium Europejskie ds. Własności Intelektualnej opublikowało badanie, którym objęto osoby w wieku od 15 do 24 lat. Młodzi ludzie, którzy już niedługo będą stanowili trzon konsumentów treści elektronicznych zostali zapytani m.in. o to, jak rozpoznać, że serwis, z którego korzystają jest legalny.

W grupie badanych osób w wieku 15-24 lat, serwis jest uważany za legalne źródło plików jeśli:

  • ma treść dobrej jakości,
  • jest popularny,
  • zawiera reklamy,
  • wymaga uiszczenia płatności.

Weźmy teraz pod uwagę największe pirackie serwisy w Polsce. Według badanych uznane byłyby za legalne.

Pieniądze

Nie można zapominać o przyczynie najbardziej prozaicznej, finansowej. Są użytkownicy, którzy nie mogą pozwolić sobie na szeroki dostęp do kultury, ale również tacy, którzy mogliby sobie na nią pozwolić, ale ich zdaniem cena jest nieadekwatna do „produktu”. W tym przypadku swoją rolę może odegrać obniżenie stawki VAT na e-wydawnictwa, z 23% do 5%, czyli obniżenie do stawek dla książek drukowanych. Zgodnie z prawem unijnym, przesłanie e-książki traktowane jest jak usługa, stąd obowiązek nałożenia 23% VAT. Wysokość stawki została już skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE przez Francje i Luksemburg. Komisja Europejska podjęła działania w celu ujednolicenia stawek. W wydanym pod koniec 2016 roku komunikacie, czytamy:

Obecne przepisy pozwalają państwom członkowskim na opodatkowanie publikacji drukowanych, takich jak książki i gazety, według obniżonych stawek lub – w niektórych przypadkach – stawek bardzo niskich bądź zerowych. Z przepisów tych wyłączone są publikacje elektroniczne, przez co produkty takie są opodatkowane według stawki podstawowej. Po zatwierdzeniu nowych zasad przez wszystkie państwa członkowskie będą one mogły – na zasadzie dobrowolności – dostosować stawki dotyczące publikacji elektronicznych do stawek stosowanych w przypadku publikacji drukowanych. 

Podrabianie i piractwo powodują utratę 790 tys. miejsc pracy i 83 mld euro rocznie w całej UE