Google i Bing będą usuwać z pierwszej strony wyszukiwania serwisy, które oferują pirackie treści.

W praktyce oznacza to, że po wpisaniu w wyszukiwarce Google lub Bing (wyszukiwarka Microsoft), np tytułu książki, na pierwszej stronie wyszukiwania nie wyświetlą się strony, które zostały zgłoszone jako oferujące nielegalne treści. Użytkownik nadal będzie miał do nich dostęp, ale na kolejnych podstronach. To może obniżyć popularność pirackich serwisów. Większość użytkowników bazuje na tym, co znajdzie na pierwszej stronie wyszukiwania. Jedynie Ci najgorliwsi szukają głębiej. Warto dodać, że Google daje również możliwość całkowitego usunięcia z wyników wyszukiwania linku prowadzącego do nielegalnej treści, ale o tym poniżej.

Umowa zobowiązująca Google i Microsoft do takiego działania wejdzie w życie od 1 lipca 2017 i będzie dotyczyła terytorium Wielkiej Brytanii.

Jakie korzyści dla nas? Wbrew pozorom, mimo że umowa obowiązuje w Wielkiej Brytanii, może wywrzeć wpływ również na usługi świadczone w Polsce.

Po pierwsze, blokada będzie dotyczyła wszystkich zgłoszonych stron. To znaczy, że użytkownik mieszkający lub czasowo przebywający w Wielkiej Brytanii, nie będzie miał dostępu do polskich serwisów pirackich. Wystarczy, że polski podmiot zgłosi taką stronę do Googla i Microsoft. Według danych z 2015 roku, na terenie Wielkiej Brytanii mieszka ponad 900 tysięcy Polaków. To duży rynek osób, które mogą być zainteresowane dostępem do polskich treści.

Po drugie, umowa między Google i Microsoft to precedens, który może zostać zaaplikowany w Polsce. Zawarcie takiej umowy wymagałoby wspólnego działania podmiotów, których prawa są naruszane. Obecnie działa u nas wiele stowarzyszeń i inicjatyw społecznych zrzeszających przedstawicieli różnych branż. Wystarczy spotkać się przy jednym stole. Jako NetworkPro rozważamy możliwość zainicjowania takich rozmów.

Po trzecie, takie podejście Google do ochrony praw autorskich powinno zachęcić do nawiązania samodzielnej współpracy z Google, wyszukiwarki, z której korzysta obecnie 90% internautów. Google udostępnia narzędzia ochrony praw autorskich, z których sami korzystamy na codzień i widzimy, że przynoszą bardzo dobre rezultaty. Wśród nich jest możliwość usuwania z wyników wyszukiwania linków prowadzących do konkretnego nielegalnego pliku. Plik nadal jest dostępny, ale usunięcie go z wyników wyszukiwania powoduje, że o wiele trudniej go znaleźć, przez co dociera do niego znacznie mniej odbiorców. Widać to w statystykach odsłon przed i po zgłoszeniu.

Wielka Brytania jest europejskim liderem w zakresie ochrony praw autorskich w Internecie. Polskie prawo wciąż nie jest tak dobrze dostosowane, ale dostarcza niezbędnych rozwiązań, które w połączeniu z technologią udostępnioną przez np. Google, stają się skutecznym narzędziem do walki z pirackimi plikami.

***